Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


że ona najpiękniejsza pomiędzy wszystkiem huculskiemi dziewkami. Od chwili, gdy skończyła piętnaście lat, od tej pamiętnej jesieni drzwi się niskiej chatynki nie zamykały, od synów najbogatszych gazdów swatowie przychodzili i z ręcznikami haftowanymi, z kogutami czerwonymi szli i do nóg się starej neńce[1], siwej Martynisze kłaniali i o jej donię[2] o przepiękną Marikę prosili....
Ona sama nie chciała, matce się sprzeciwiała, swatów z harbuzem odprawiała.
— Czas mi jeszcze neńko stara! mówiła do matki — czas! czas! Niech waszą starość opieką otoczę, niech was przypilnuję jak oka własnego!
Nie chciała, bo od tego, co jej był miły, swatów nie było.

Spotkała go raz była na leśnym płazu, spotkała tego Ilka Szwabiukowego i jego czar-

  1. neńka matka.
  2. donia córka.