Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/015

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


z mężem nie czesanym i nie mytym, siedź z durnym....
— Bracie Ilio, chodź na czarkę! — przerwał mu Semań biorąc go za ramię. — Pluń na baby! Dość jest tego szczęścia.... Ot głupia ceremonija się ją wzięła! Chodź bracie na powitanie, stukniemy po kwaterce!
Weszli do izby szynkowej.
Rudy Judka aż w ręce klasnął, ujrzawszy ułana.
— Oto stary wójt się ucieszą — wołał wydając przytem ustami jakieś dziwne odgłosy, podobne do cmokania, czy mlaskania. — Oto się Wojtko uradują.... Małke... hej!.. bucher!.. hej!... a chodźcie no tu zobaczyć.... Pan Eliasz, wójta Szwabiuka Końskiego syn z wojska wraca! Kikste bucher, aż blask od niego bije!... a wachmaister a oficir!... Chodźcie się popatrzyć.
— Nie zawracaj żydowinie głowę, zostaw twoje bachory — zawołał zniecierpli-