Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/014

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


z przed wojskowych czasów. — Nie strach ci było duszy zagubić, czartowi w jego dłonie się popaść....
— Nie bój się Anika! — zawołał żołnierz i schwyciwszy wpół hożą mołodycę, pocałował ją w usta. — Nie bój się, czart do cesarskiego ułana nie ma przystępu!...
— Czy czart ma do ciebie prawo, czy nie — krzyknęła, wyrywając się kobieta — to ty nie masz prawa do mnie!... zasię ci!... Nie widzisz, że mam chustkę na głowie, a w chałupie męża.... Zasię ci!... Patrzcie go jaki mi żołnierz..... Patrzcie!
— Bóg z tobą babo! Bóg z tobą! — rzekł śmiejąc się Ilko i cofnął się pomiędzy parobków — Zaczekaj! Ot tobie komedya!... Poczekaj no, poczekaj — dodał, zwracając się znowu do obrażonej kobiety — będziesz też mnie ciągnęła, będziesz maniła, będziesz na pierogi, na wódkę paloną na miód a wino słodkie zapraszała... ale nie pójdę.... siedź