Strona:PL Čech - Pieśni niewolnika.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


My cię wżdy nosim w piersiach nieskażoną!
Nas pełną twoją wartość cenić uczą
Razy, któremi cześć w nas spotwarzono
I ręce, co nasz dobytek rozwłóczą.
Ile chłost na nas spada i katuszy
I ile cierni, co skroń do krwi bodą,
Za każdym stajesz ty przed okiem duszy,
Po każdym usta szepcą: oh, swobodo!...

Wolności! co dnia o zmierzchu i świcie,
Zwidują nam się twe tęczowe skrzydła,
Twój wdzięk czujemy nawet w łzach i w zgrzycie
Szczęk, co wiek zgórą szarpią swe wędzidła.
Gdy wróg nas depce butem najezdniczym,
A chamstwo jego brodzi w naszej krwi,
Usta wciąż milczą pod katowskim biczem,
Lecz w sercu gromów burzą: WOLNOŚĆ! grzmi.