Strona:PL Čech - Pieśni niewolnika.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XVIII.

Gdy czarne chmury nad ziemią zawisną
I jak szatanów rozjuszone zgraje
W pawęże zagrzmią i mieczami błysną —
Spętane ręce na wichry podaję:

Wstań, burzo, w całej swej grozie i mocy!
Niech wszelki żywioł wyda gniewu płód,
Niech gruzem legnie świat w pożarach nocy
A ziemię schłonie nurt wezbranych wód.

Wyjałów zagon najezdców i katów,
Glebę w kamieniec, łąki w piasek zmień,
Ogołoć palmy z owoców i kwiatów
I do korzenia zdruzgotaj ich pień.

Skrusz minarety ich, a złote banie
Pałaców ogniem straw i powal w rum,
Niech głaz na głazie z nich nie pozostanie
I zmiażdży pana i siepaczów tłum.