Strona:PL Čech - Pieśni niewolnika.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


X.

Od wysmukłych palm pustyni
Wysmuklejsza otrokini,
Z torsem gibkim, smagłą cerą,
Wonna ciał upojnych wonią
Tańcz przedemną bajadero,
I niech w tańcu za klejnoty
Starczą ci te kajdan sploty,
Co u twoich kolan dzwonią.

Niegdyś jeden pukiel czarny,
Jeden błysk źrenicy żarnej
Pochłaniały mą istotę,
Zamykały w czaru krąg.
Gdy cię — pomnę — wpół oplotę
Zda się, że to w pierś mą wnika
Skrzypków rwąca w pląs muzyka,
Choć to skrzypiał łańcuch rąk.

Teraz, gdy twa wirująca
Stopa czubki traw potrąca,