Strona:PL Čech - Pieśni niewolnika.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kiedym śledził w pianach, zgrzytach,
Jak twą ziemię na kopytach,
Drwiąc z twych mąk, roznosił zbój.

Wiem, nie czekać mi podzięki,
Wiem, niejeden sarknie z was:
Poco nam ten krzyk udręki?
Cały sztuki czar w niej zgasł.
Pieśniarz winien pławić skronie
Hen! w lazurach, kędy płonie
Blask słonecznych, czystych kras.

Święta prawda, — lecz czyż pora
W nadobłoczną lecieć drogę,
Kiedy ciężka, nocna zmora
W piersi szpony wpija srogie?
Przeto, choćbym nie chciał, muszę
Śpiewać to, co żre mi duszę —
Innej pieśni piać nie mogę!