Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/311

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Ha, ha, kawalerze, cofnijmy się nieco wstecz; odwołuję przebaczenie i chcę położyć pewien warunek, pod którym godzę się zapomnieć zdrady.
— Mów, przyjacielu, rozkazuj; czy trzeba rzucić się oknem, powiesić się, utopić, wbić sobie noż w serce?...“
Tu kawaler chwyta nóż leżący na stole, rozpina kołnierz, rozrywa koszulę, i, z błędnym wzrokiem, przykłada ostrze prawą ręką do dołka nad lewym obojczykiem, zdając się czekać tylko mego rozkazu, aby się sprzątnąć ze świata modą starożytnych.
— Nie o to chodzi, kawalerze, zostawże ten nożyk.
— Nie; zasłużyłem na to: daj tylko znak.
— Zostawże ten nóż poszczerbiony, powiadam, nie stawiam tak wysokiej ceny rozgrzeszenia...“ Wszelako, ostrze noża ciągle spoczywa na dołku nad lewym obojczykiem; chwytam, wydzieram nóż, rzucam daleko od siebie, następnie, zbliżając butelkę do szklanki kawalera i lejąc do pełna, mówię: „Najpierw, pijmy; następnie, dowiesz się, jakim straszliwym warunkiem okładam twoją ekspiację. Mów tedy: Agata jest bardzo rozkoszna, bardzo smakowita?
— Ach, przyjacielu, czemuż nie możesz tego wiedzieć tak jak ja!
— Czekaj; niech nam tu podadzą butelkę szampańskiego, a potem opowiesz mi historję jednej z waszych nocy miłosnych. Tak, zdrajco uroczy, rozgrzeszenie mieści się na końcu tej historji. No, zaczynaj: nie słyszysz?