Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/310

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w górze że on jedynie będzie narażony ciągle na przerywania, pan jego zaś nigdy.)
PAN, do kawalera. — „Po wszystkiem co mi powiadasz o tej szajce, mam nadzieję że już ich nie ujrzysz na oczy.
— Ja, ich!!... Ale do istnej wściekłości doprowadza mnie myśl, iż miałbym tak odejść nie zemściwszy się. Więc ma być wolno zdradzić, wystrychnąć na dudka, ośmieszyć, obłupić uczciwego człowieka; wolno nadużyć namiętności i słabości drugiego uczciwego człowieka (śmiem jeszcze bowiem uważać się za takiego), aby go wplątać w całe pasmo bezeceństwa; wolno narazić dwóch przyjaciół na to, aby się znienawidzili i być może pozabijali, bo, ostatecznie, mój drogi, przyznaj, gdybyś był odkrył moje niegodne sztuczki, wszak jesteś dzielny i, być może, byłbyś wpadł w taką wściekłość...
— Nie, nie, nie byłoby doszło aż do tego. I dla czego? dla kogo? dla winy, co do której nikt nie może ręczyć czyby sam jej nie popełnił w danym razie? Czyż to moja żona? A gdyby nawet nią była? Czy moja córka? Nie, poprostu szelma; i ty myślisz, że, dla takiej szelmy... Ech, przyjacielu, dajmy temu pokój i pijmy. Agata jest młoda, żywa, biała, pulchna, toczona; ciałko musi mieć jak z marmuru, nieprawdaż? skórkę najgładszą w świecie? Uścisk jej musi być rozkoszny: wyobrażam sobie, że czułeś się dość szczęśliwym w jej ramionach, aby nie myśleć wówczas o obowiązkach przyjaźni.
— To pewna, że, gdyby wdzięki danej osoby i rozkosz jaką daje mogły złagodzić winę, nikt pod słońcem nie byłby mniej występny odemnie.