Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/223

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


krzywioną na lewo; był milczący i prawie zupełnie nieobyty w świecie. Kiedy się kłaniał, pochylał się górną częścią ciała, nie poruszając nóg; kiedy siedział, nerwowym ruchem ujmował ciągle poły ubrania i krzyżował je na udach; albo też trzymał ręce wsunięte między guziki kaftana i słuchał mówiącego z oczyma prawie zamkniętemi. To osobliwe zachowanie starczyło, by Kubuś go przeniknął; nachylając się do pana, rzekł: „Założę się, że ten młody człowiek nosił sukienkę mniszą.
— Czemuż-to, Kubusiu?
— Zobaczy pan“.
Czterej podróżni wędrowali razem, zabawiając się rozmową o deszczu, pogodzie, gospodyni, gospodarzu, o kłótni margrabiego des Arcis z przyczyny Linki. Ta suka, łakoma i niechlujna, przyłaziła co chwila ocierać się o jego pończochy; spróbowawszy kilka razy bez skutku przepędzić ją serwetą, zniecierpliwiony, wymierzył jej w końcu dość gwałtowne kopnięcie... I oto rozmowa skierowała się na szczególne przywiązanie kobiet do zwierząt. Każdy powiedział swoje zdanie; pan zaś Kubusia, zwracając się ku niemu, rzekł: „A ty, Kubusiu, co myślisz?“
Kubuś zapytał pana, czy nie zauważył, że biedni ludzie, chociażby pogrążeni w największej nędzy i nie mając chleba dla siebie, wszyscy chowają psy; co więcej, psy te, zmuszane do wszelkiego rodzaju sztuk, chodzenia na dwóch łapach, tańczenia, aportowania, skakania przez kij, udawania nieboszczyka, pędzą, wskutek tej edukacji, żywot najopłakańszy w świecie. Z czego wyciągnął wniosek, iż wszelki człowiek pragnie rozkazywać drugiemu; ponieważ