Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zwierzę znajduje się w społeczeństwie bezpośrednio poniżej warstw najpośledniejszych, znoszących rozkazy wszystkich innych, te chowają sobie zwierzęta, aby też mieć kogoś do rozkazywania. W świecie, powiadał Kubuś, każdy ma swego psa. Minister jest psem króla, szef kancelarji psem ministra, żona psem męża albo też mąż psem żony; i tak bez końca. Kiedy pan każe mi mówić wówczas gdy chciałbym milczeć, co, mówiąc prawdę, wydarza mi się rzadko, ciągnął Kubuś; kiedy każe milczeć wówczas gdy chciałbym mówić, co jest bardzo trudne; kiedy się domaga historji moich amorów gdy ja wolałbym raczej rozmawiać o czem innem; kiedy zacząłem historję moich amorów, on zaś mi przerywa: czemże jestem wówczas innem, jak nie jego psem? Ludzie słabi są psami silniejszych.
PAN. — Ale, Kubusiu, owo przywiązanie do zwierząt spotyka się nietylko u ludzi mizernego stanu; znam wielkie panie, otoczone całą zgrają psów, nie licząc kotów, papug i ptactwa.
KUBUŚ. — To świadestwo ubóstwa dla nich samych i całe ich otoczenia. Nie kochają nikogo, nikt ich nie kocha: rzucają tedy psom uczucie, z którem nie wiedzą co począć.
PAN. — Przysmaki, jakie zastawia się tym zwierzętom, starczyłyby na wyżywienie niejednego nędzarza.
KUBUŚ. — A teraz, czy się pan temu dziwi?
PAN. — Nie.
Margrabia des Arcis spojrzał na Kubusia, uśmiechnął się z jego filozofii, i, zwracając się do pana, rzekł: Masz pan, widzę, sługę niezupełnie pospolitego kroju.