Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/221

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


trzeba aby Kubuś był zuchwały, i aby, dla świętego spokoju, pan jego udawał iż tego nie widzi. Wszystko to ułożyło się poza naszą wiedzą, wszystko zostało przypieczętowane w górze, w chwili gdy natura stworzyła Kubusia i jego pana. Zostało postanowionem, iż pan będziesz miał tytuły, a ja rzecz. Gdybyś pan chciał sprzeciwiać się woli natury, traciłbyś jedynie czas i zdrowie na darmo.
PAN. — Ale, w ten sposób, twoja cząstka byłaby lepsza niż moja.
KUBUŚ. — Któż przeczy?
PAN. — Ale, w ten sposób, najlepiej byłoby mi zająć twoje miejsce, a ciebie postawić na mojem.
KUBUŚ. — Wiesz pan, coby stąd wynikło? Straciłbyś pan tytuł, a nie zyskał rzeczy. Zostańmy jak jesteśmy, bardzo nam z tem dobrze obu; i obróćmy resztę życia na ugruntowanie przysłowia.
PAN. — Jakiego przysłowia?
KUBUŚ. — Kuba wodzi za nos swego pana. My będziemy pierwsi, o których to powiedzą: ale powtarzać będą toż samo o tysiącu innych, lepszych niż pan i ja.
PAN. — To ciężko, bardzo ciężko.
KUBUŚ. — Mój panie, mój drogi panie, chcesz pan wierzgać pod ostrogą, poto aby kłuła tem silniej. Oto więc rzecz ułożona.
PAN. — Cóż znaczy czy się człowiek godzi czy nie, skoro prawo jest nieuniknione?
KUBUŚ. — Bardzo dużo. Czy pan mniema, iż bezużytecznem jest wiedzieć raz na zawsze, jasno, wyraźnie, czego się trzymać? Wszystkie dotychczasowe kłótnie pochodziły stąd, iż nie powiedzie-