Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/220

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i usadowiwszy Kubusia z powrotem, odeszła do swoich zajęć; pan zaś rzekł do sługi: „A teraz, kiedy jesteśmy już spokojni i zdolni osądzić rzecz zdrowo, czy nie przyznasz...?
KUBUŚ. — Przyznam, iż, kiedy się dało słowo honoru, trzeba go dotrzymać; skoro, pod słowem honoru, przyrzekliśmy sędziemu nie wracać do tej kwestji, nie trzeba o niej mówić.
PAN. — Masz słuszność.
KUBUŚ. — Ale, nie powracając do tej sprawy, czy nie moglibyśmy uprzedzić stu podobnych zapomocą jakiegoś racjonalnego układu?
PAN. — Zgadzam się.
KUBUŚ. — Ustalmy: 1° zważywszy, iż jest napisane w górze że jestem dla pana nieodzowny, i czuję, wiem, jako pan nie możesz się bezemnie obejść, będę nadużywał tej przewagi, ile razy tylko nastręczy się sposobność.
PAN. — Ależ, Kubusiu, nigdy nic podobnego nie zostało ustalonem.
KUBUŚ. — Ustalone czy nie, działo się to od wieków, dzieje się dziś, i będzie działo póki świat trwać będzie. Czy mniemasz pan, że inni nie starali się tak samo jak pan uchylić od tego wyroku i że pan będziesz w tem szczęśliwszym od nich? Wyzbądź się pan tej myśli, i poddaj się prawom konieczności, z której nie jest w pańskiej mocy się wyzwolić.
Ustalmy: 2° zważywszy, iż równie niemożliwem jest Kubusiowi nie zdawać sobie sprawy ze swego wpływu i przewagi nad panem, jak panu zapoznawać swą słabość i wyzuć się ze swej pobłażliwości,