Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


im więcej zdołam przeżyć, tem bardziej ty, pani, zyskasz na porównaniach, i że wrócę do ciebie bardziej płomienny, bardziej tkliwy, bardziej przekonany że pani de La Pommeraye była jedyną kobietą stworzoną aby dać mi szczęście; a wszystko przemawia za tem, że, po takim powrocie, zostanę już twoim na resztę życia.
— A gdybyś przypadkiem miał mnie nie zastać za powrotem? ostatecznie bowiem, margrabio, człowiek nie zawsze powoduje się sprawiedliwością; i nie jest niemożliwe, abym powzięła kaprys, upodobanie, namiętność nawet, dla kogoś mniej godnego od ciebie.
— Ha! byłbym zrozpaczony; ale nie miałbym prawa się skarżyć; miałbym żal jeno do losu, iż rozdzielił nas gdy byliśmy złączeni, aby nas zbliżyć wówczas gdy nam to będzie wzbronionem...“
Po tej rozmowie, zaczęli filozofować na temat niestałości ludzkiego serca, kruchości przysiąg, więzów małżeństwa... (Proszę pani? — Co tam? — Dyliżans.) Panowie, rzekła gospodyni, muszę panów opuścić. Dziś wieczorem, kiedy się już ze wszystkiem załatwię, wrócę i dokończę, jeśliście ciekawi... (Proszę pani?... Żono?... Pani gospodyni?... Dobrze już, dobrze, idę...)
Gospodyni odchodzi, a pan powiada do sługi: Kubusiu, czy zauważyłeś jedną rzecz?
KUBUŚ. — Co takiego?
PAN. — Że ta kobieta opowiada o wiele lepiej, niżby się można było spodziewać po właścicielce oberży.
KUBUŚ. — To prawda. Te ciągłe przerywania