Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ści. Człowiek, który zajmuje pomieszkanie na dole i który tak brutalnie obszedł się z biedną Linką, bardzo osobliwie wpadł w takim interesie... Chodź, biedne zwierzątko; chodź, niech cię uściskam; przyrzekam ci, że już się to nie powtórzy. Patrzcie, jak ona drży na całem ciele!
PAN. — I w czemże jest tak osobliwem małżeństwo tego człowieka?
Na to pytanie Kubusiowego pryncypała, gospodyni rzekła: „Słyszę hałas na dole, dam tylko rozkazy i wracam opowiedzieć panom całą historję...“ Ale mąż gospodyni, znużony krzyczeniem: „Żono, żono“, wkracza na górę, a za nim jego kum. Gospodarz powiada do żony: „Ech, u stu djabłów, cóż ty robisz tutaj?...“ Następnie, obracając się i spostrzegając kuma: „Czy przynosicie pieniądze?
KUM. — Nie, kumie, wiecie dobrze, że nie mam.
GOSPODARZ. — Nie masz pieniędzy? Już ja potrafię je wycisnąć z twego pługa, twoich koni, wołów i z twego łóżka. Czekaj, łajdaku!...
KUM. — Nie jestem łajdakiem.
GOSPODARZ. — A czemże jesteś? Byłeś w nędzy, nie wiedziałeś skąd wziąć aby obsiać swój kawałek gruntu; właściciel, znużony wiecznem zaliczaniem z góry, nie chciał dać ani szeląga. Przychodzisz do mnie; ta kobieta wstawia się za tobą; przeklęta bajczara która jest przyczyną wszystkich głupstw mego życia, nakłania mnie bym ci pożyczył; pożyczam; obiecujesz oddać; robisz zawód dziesięć razy. Och! przyrzekam ci, ja ci nie zrobię zawodu. Wynoś się...
Kubuś i jego pan gotowali się przemówić za