Strona:Ostoja - Szkice i obrazki.djvu/238

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Maciejową komornicę, co miała cztery świnie i dwie najpiękniejsze krowy we wsi. Ze swataniem jednak wstrzymały się aż do pogrzebu! Wiedział, że wkrótce ożenić się musi; po żonce zostało odzieży wszelakiej dosyć, kożuch nowy i parę nowiusieńkich bucików, dużych, na każdą nogę przydatnych; wszystko to zmarnieje bez pory, jeśli zaraz porządnej kobiety nie weźmie; przytem stara ciotka sama jedna w chacie, rady sobie nie da z robotą! Wracając z pogrzebu, pilnowały, w którą stronę patrzeć będzie: jeśli na prawo, gdzie chata kowala, znaczy Marysię na myśli ma, jeśli zaś na lewo, najpewniej komornicę weźmie! On pewno spojrzałby w którąkolwiek stronę, ale, przechodząc koło Szmula ujrzał szewca!
— A!... już go licho przyniosło! mruknął więcej zły niż zdziwiony.
Szewc, dobrze już cięty, z zaczerwionym nosem i uszami, trzymając się za klamkę, próbował próg przestąpić, udało mu się jakoś! Zadowolny, spojrzał na świat boży z przymilonym uśmiechem, tak mu teraz wszystko przyjemnie wyglądało! Poszedł za drugimi w ulicę, chwiejny trochę, ale spokojny; na pijano nie dokuczał nikomu, owszem, łagodniał znacznie, a tylko czasem, gdy zwykłą miarkę przebrał, zdawało mu się, że jest uwiedzioną dziewczyną!
Wówczas śpiewał żałośnie o swoim kochanku, o wianeczku utraconym; sąsiedzi, słysząc znajome pieśni mówili:
— Oho, już szewc aż do dziewczyny się napił!
W chacie też harmideru nie robił nigdy; zaledwo wszedł, mrużył oczy i prosto do łóżka kładł się; zasypiając, mruknął czasami: oj ja... biedna!... albo: oh... mój wianeczek... i na tem koniec. Żonce jednak serce z żalu bolało; wiedziała, że na jednym razie nie skończy, będzie pił przez dni kilka, a potem będzie cherlał przez tydzień cały; zarobku nie ma i zdrowie marnuje bez potrzeby. Próbowała