Strona:Ostoja - Szkice i obrazki.djvu/239

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przemawiać do niego w różny sposób, on jej na to zwykle odpowiadał:
— Eh, babo moja, ty nie wiesz, że człek bez trunku żyć nie powinien! Sam Chrystus pił wodę z początku, a potem wziął i w wino przemienił, dalibóg prawda, wszyscy o tem wiedzą! a jak przemienił, tak potem wody ani do gęby! We mszy ksiądz nie co innego robi, tylko wino spija, chcesz komu dobre serce okazać, pijesz za jego zdrowie! Taki już obyczaj! nie my go ustanowili, i nie my przemienim!
— A jednak są ludzie co wódki do gęby nie biorą! mówiła nieśmiało.
— Szewcy?
— Nie, różni... gospodarze, parobcy..
— A, chłopi! wiadomo, że są! Szewcy nawet zdarzają się nie pijacy, ale to już z takich, co nie mają czem płacić, a na kredyt nikt im dać nie chce; porządny rzemieślnik zawsze wiarę u ludzi ma! Mnie Szmul każdego dnia zaprasza, i żebym ciebie i chłopca nie miał, chodziłbym częściej do niego; teraz mam dla kogo grosz i zdrowie oszczędzać! Tak mówił. Pił zaś bez namysłu, jak tylko choć kilka miedziaków zarobił, albo na traktament natrafi; wówczas chowała przed nim swoją świąteczną spódnicę i inne drobiazgi, jeśli towaru było trochę w zapasie, oddawała do schowania sąsiadce, gdyż w chacie Michałko wyśledziłby go pod ziemią nawet, taki już miał wytrawny węch względem swojej profesyi!
Ujrzawszy go razem z Marcinem struchlała biedaczka! Marcin teraz pewno pić zacznie — jego z sobą ciągać będzie; taki już zwyczaj, rzadko który sam do siebie przepija! Może dziś jeszcze pójdą razem na cały wieczór do Szmula! Chociaż serce drgało ze strachu, ręce się trzęsły, słowa nie rzekła, tylko, gdy wszedł do izby, chłopca mu swego na kolana posadziła, sama zaś koło wieczerzy krzątać się zaczęła. Na dworze ciemniało, wiatr szumiał i dro-