Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I to właśnie największym jest czarem Chrystusa, że można powiedzieć o Nim: jest On zupełnie jak dzieło sztuki. Nie naucza, nie daje nikomu przepisów, ale przez samo z Nim przestawanie stajemy się czemś. A każdemu z nas przeznaczonem jest obcować z Nim. Raz w życiu przynajmniej sądzonem jest każdemu iść z Chrystusem do Emmaus.
Co się tyczy owego drugiego tematu: „Stosunek życia artysty do kierunku jego postępowania“ — wyda ci się niewątpliwie dziwnem, że go obrałem. Ludzie, pokazując więzienie w Reading, mówią: „Oto, dokąd prowadzi życie artysty“. Doprawdy, mogłoby ono prowadzić do gorszych miejsc. Ludzie, obrachowujący wszystko, ludzie, dla których życie jest sprytną spekulacją, zależną od pilnego obliczania dróg i sposobów, wiedzą zawsze, dokąd idą i kierują stale kroki swoje w tę stronę. Jeśli nakreślili sobie naprzykład idealny cel zostania zakrystjanem w parafji, osiągną ten cel, bez względu na środowisko, w jakim los ich postawił, i zostaną zakrystjanem w parafji, i niczem więcej. Człowiek, którego pragnieniem jest stać się czemś innem, niż jest z natury swojej: członkiem parlamentu, dobrze prosperującym kupcem korzennym, wybitnym notarjuszem, sędzią, lub czemś in-