Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nem, równie nudnem, zapewno stanie się tem, czem być pragnie. I to właśnie jest jego karą. Ci, którzy chcą nosić maskę, muszą ją nosić.
Inaczej wszakże dzieje się z dynamicznemi siłami życia i z tymi, w których te siły zostały wcielone. Ludzie, którzy pragną jedynie być samymi sobą, nie wiedzą nigdy, dokąd idą. Nie mogą wiedzieć. Pod pewnym oczywiście względem koniecznem jest, aby człowiek — w myśl słów wyroczni greckiej — poznał samego siebie. Jest to pierwszy krok do zdobycia poznania. Z drugiej wszakże strony, zrozumienie, że dusza człowieka jest nie do zgłębienia, najwyższy stanowi szczebel wiedzy. Najgłębszym tajnikiem jest dusza własna. Kiedy udało nam się zważyć już na szali słońce, zmierzyć kroki księżyca i rozpoznać, jedną po drugiej, gwiazdy wszystkich siedmiu nieb, pozostaje zawsze jeszcze do zbadania jaźń własna. Któż potrafi obliczyć drogę duszy swojej? Kiedy syn poszedł szukać oślic swego ojca, nie wiedział, że wysłaniec boski czeka na niego z olejami, któremi ma go namaścić na króla i że jego własna dusza, jest już duszą władcy.
Spodziewam się, że będę jeszcze żył dość długo i że będę mógł stworzyć takie dzieło, które pozwoli mi powiedzieć u schyłku dni moich: