Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jeśli tak jest istotnie, warto być wtrąconym do więzienia.
Jest coś zupełnie wyjątkowego w postaci Chrystusa. Podobnie, jak zdarzają się fałszywe świtania przed świtaniem właściwem, jak bywają dni zimowe, tak pełne nagłych blasków słonecznych, że zwieść one potrafią nawet mądre przylaszczki, trwoniące przed czasem złoto swych płatków, i pobudzić mogą nierozważnego ptaka, aby zachęcił swoją towarzyszkę do budowania gniazdka na nagiej gałęzi, — tak samo byli chrześcijanie i przed Chrystusem. Powinniśmy być wdzięczni za to. Na nieszczęście, po Nim nie było ich już więcej, z wyjątkiem jedynie Św. Franciszka z Assyżu. Temu wszakże dał Bóg przy narodzinach duszę poety. Że zaś we wczesnej młodości pojął on w mistycznych zaślubinach nędzę za oblubienicę, z duszą więc poety i ciałem żebraka nietrudno mu było znaleźć drogi do doskonałości. Rozumiał on Chrystusa i dla tego stał się podobnym do Niego.
I bez Liber Conformitatum wiemy, iż życie Św. Franciszka było prawdziwem „Naśladowaniem Chrystusa“ — poematem, w porównaniu z którym książka pod tym tytułem zwykłą jest prozą.