Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nie; natomiast niema takiego zdania, wypowiedzianego, bądź przez Platona, bądź przez Chrystusa, którego nie można byłoby przenieść bezpośrednio w sferę Sztuki i znaleźć tam pełne jego urzeczywistnienie.
W osobie Chrystusa nietylko dostrzedz możemy ów ścisły zespół indywidualności z doskonałością, na którym polega istotna różnica pomiędzy klasycznym a romantycznym kierunkiem w życiu, lecz nadto właściwa istota jaźni Chrystusa jest taka sama, jak jaźni artysty. Jest nią płomienna wyobraźnia o niezmiernej sile napięcia. W całej sferze stosunków ludzkich ujawniał On ową intuicję odczuwania, która w dziedzinie sztuki jedyną stanowi tajemnicę twórczości. Rozumiał trąd trędowatego, niewidomość ślepca, straszną nędzę tych, którzy żyją jedynie używaniem, dziwną niedolę bogacza.
Napisał do mnie ktoś w dniu mojego nieszczęścia: „Z chwilą, gdyś zeszedł z twojego piedestału, przestałeś być zajmującym“. Jakże dalekim był autor tych słów od tego, co Matthew Arnold nazywa „Tajemnicą Jezusa“! I Matthew Arnold i Chrystus byliby go nauczyli, że „wszystko, co spotyka innego, spotyka i mnie“. Jeśli też szukacie napisu, który