Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


odczytywać należałoby o świtaniu i o zmierzchu, w szczęśliwych i w pełnych troski chwilach życia, — wypiszcie na murach waszego domu, zgłoskami, które słońce mogłoby złocić, a księżyc srebrzyć: „Wszystko, co mnie spotyka, spotyka innych także“. Miejsce Chrystusa jest istotnie między poetami. Całe Jego pojęcie Ludzkości było bezpośrednim wytworem wyobraźni i mogło być jedynie dzięki niej wprowadzone w czyn. Czem Bóg był dla panteisty, tem człowiek był dla Chrystusa. On pierwszy zrozumiał, że, bez względu na odrębności swoje, stanowią wszystkie rasy jedną łączną całość. Przed Nim byli bogowie i ludzie; czując też, tajemnym darem odczuwania, że każdy z nich został wcielony w Niego, nazywa samego Siebie raz Synem bożym, to znów Synem człowieka, zależnie od Swojego usposobienia. Bardziej aniżeli ktokolwiek w dziejach budzi On w nas ów nastrój cudowności, do którego odwołuje się stale romantyzm. Jest dla mnie zawsze coś niepodobnego do wiary w owej postaci wieśniaka z Galilei, wyobrażającego sobie, że może dźwignąć na własnych barkach ciężar całego świata; wszystko, co było już dokonane i przecierpiane, i wszystko, co miało jeszcze być dokonane i przecierpiane: grzechy Nero-