Strona:Opowiadanie mazowieckiego lirnika - Marcin Borelowski Lelewel.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie powstrzymał w dziele,
Pokazali co to znaczy
Wolna dusza w ciele.
Zarzucony obszar głuchy,
Przez moskiewskie cielska,
Natoczyła z Moskwy juchy,
Ostra kosa sielska.
Kto nie weźmie wiary żywéj,
Nie do będzie szabli,
Kiedy spojrzy na te niwy,
Niech go porwą djabli.

Spojrzał Mazur po niebiosach,
Po gwieździstéj drodze,
Kiedy krzyknął lud przy kosach:
Wiwat! wódz nad wodze.
Wichry szumią, gwiazdy cieką,
Pagórki się chmurzą,
Gęste mgły się w dali wleką,
I cisza przed burzą.
Na równinie wrogów ciała,
Kruk leci na kości;
W oczach wodza łza zadrżała,
Pierwsza łza radości.
Dalej, dalej, w pochód rączy,
Krzyknął do swéj rzeszy,
Kiedy słońce drogę kończy,
Na zachód się spieszy.

Poszli, znikli; z nimi zorza
Zagasła na niebie,
Spiesz się, spiesz się do Batorza,
Ktoś tam czeka ciebie,
W białéj szacie, z skrzydłem złotém,