Strona:Octave Mirbeau - Ksiądz Juliusz.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przebrana była za mężczyznę!... Zdaje mi się, że Julek też musiał przebierać się za mężczyznę,.. He he! Nie zniszczył on zdaje mi się, wielu sutann... Ale wracając do George Sand... widziało się bardzo dobrze, że to kobieta... widziało się zbyt dobrze nawet...
— Ohyda! — wyjękła z obrzydzeniem pani Robin. Odwróciła głowę i machała rękami, jakby odpędzała natrętną muchę.
Ojciec chciał zapuścić się w opis szczegółowy spektaklu, ale matka powstrzymała go wskazując na mnie oczyma. Poza medycyną, w mojej obecności starannie i z wielką surowością dobierano słów.
Rozmawiano dalej o księdzu Juliuszu, a ojciec mój opowiadał całe jego życie od młodości, aż do wyjazdu do Paryża. Bardzo byłem tego wieczoru śpiący i nie zapamiętałem wiele z tego opowiadania; mimo, że wypadki same tak ważne i obecność nieznośnej pani Robin podniecały mnie. W pamięci utkwiły mi tylko wykrzyki oburzenia wydawane przez gości przy każdym ciekawszym epizodzie.
— Mój Boże czy to możliwe?... Ksiądz!?...
Pamiętam też, że była mowa o jakiejś pani Boulucere, zmarłej w połogu. Ojciec mówił:
— Rozumiecie państwo... oto uterus, czyli macica... jeśli się wam lepiej podoba... jestto niby