Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/472

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   458   —


11. Boga zgłębić nie można.

Któż, Boże, twą szerokość i twą wysokość zna?
Niech człek — by ich nie tracić — o czas i trud swój dba!
Potęga twa i wieczność czyż miarę jaką ma?
Wiem o tem, gdy to zbadać zmysł innych się porywa;
Dla zmysłów niedościgła wszak jest istota twa?!
Zbyt wielkiś i zbyt małyś, a zmysł nasz mrok okrywa.
Kto noc i dzień to zgłębia, ten zmysłów się pozbywa!
Czyż zbada to, co zbadać czczym trudem się nazywa?!

(Jan Kasprowicz).

VI. Freidank.
O niebie i piekle.

O piekło w stokroć większym trudzie
niźli o niebo walczą ludzie,
większy ich mozół przygniata,
choć tak nierówna zapłata.
W piekielne, patrzcie, wiodą progi
w każdy otwarte czas trzy drogi:
pierwsza to droga jest rozpaczy,
ta duszy wieczną śmierć już znaczy;
druga, gdy spełnia człek złe czyny,
a przytem mieni się bez winy;
trzecia szeroka, potoczysta,
że z niej dziś cały świat korzysta:
bo świat najwięcej przez to grzeszy,
jeśli nadzieją się pocieszy,
że mu poprawa nie uciekła;
pociecha wiedzie wprost do piekła,
kto ma pociechę tę na względzie,
ten sobie szczęścia nie zdobędzie.
W niebo też można każdej doby
Na te trzy różne wejść sposoby:
jeden przemocą siądzie w niebie,
jeśli wyrzeknie się sam siebie,
drugi w nie znowu się zakrada,
gdy o swej cnocie nie nie gada,
trzeci je targiem kupi jednym,
że swe dobytki rozda biednym.
Słowy bożemi, kto je umie,
nieraz władano w czartów tłumie,
że czart, pomimo swej ochoty,
wyznał swą hańbę, swe zgryzoty.
Zaklęciem człek przywabia węże,
gdzie je z rąk jego śmierć dosięże;
jeśli zaklęcie kto wyrzecze,
tracą swe ostrze twarde miecze,
nawet żelazo cię nie sparzy,
chociaż przez cały dzień się jarzy;
tylko gdy na mszy jesteś święcie,
to ci nie zrobi nic zaklęcie.
Czarta i śmierci bać się muszę,
to mi napełnia strachem duszę:
nie widziało ich oko moje,
przecież, jak złego, ich się boję;
czem są, powiedzieć wszak nie mogę,
a przed obojgiem czuję trwogę.
Czart do tych chytrze nie przychodzi,
których na pasku swym już wodzi:
do tego chytrze się zabiera,
kto jego sprawom się opiera.
Czart zawsze wiernie się wypłaca:
jeśli mu służysz, to twa praca
w pamięci jego nie zaginie
o włos, choć tysiąc lat przeminie.
Przez szyd ma więcej czart dla siebie
swych męczenników, niż Bóg w niebie.
Czart, jeśli zechce, posiew rzuci,
co fałszem żywot cny zakłóci.
Kto jest barankiem w wilków stadzie,
w chytrości nawet czarta kladzie.
Ten, co świat stworzył i człowieka,
słyszy mą myśl i głos zdaleka.