Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/471

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   457   —

Że ona jego skroni tak ślicznie przystoi.
I on jej wielce godzien, ten nasz cesarski pan;
Któż mógłby ich rozłączyć, by nie był niecnym zwan?
I jedno ani drugie hańby się nie boi:
Wzajemnym blaskiem lśnią się wciąż
Drogie kamienie i młody, luby mąż,
Że w oczach książąt aż rozkosz drży.
A kto w wątpieniu ma wyrok swój,
Niech spojrzy, z czyjej skroni śle kamień blasków zdrój:
Bądź gwiazdą książąt, „sieroto“ ty!


8. Nie dobry koniec.

Skarżymy się, nie wiedząc, jakiemi to nas pęty
Związano — tak nas Ojciec obałamucił święty.[1]
Jeżeli przykład nam ojcowski sam on dał,
To jakżeż z jego dróg nasz krok-by zboczyć miał?
Lecz teraz bacz, o świecie, czem serce me się brzydzi:
Gdy skąpi on, nikt skąpstwa się nie wstydzi,
Gdy kłamie on, wnet każdy tuż w jego kłamie ślad,
Oszuka on, wnet cały oszustwa spełnia świat.
A teraz za to któż mnie łajać rad:
I nowy padnie Judasz — tak rzecz mi ta się widzi.


9. Włoska skarbona.[2]

Po chrześcijańsku Papież jak z nas się w Rzymie śmieje,
Prawiąc Włochom, że tutaj przez niego nam się dzieje;
Nad słowa te lepszego cóż on wymyśleć ma:
„Koronę-m jedną włożył na łby allmańskie dwa,
By ogniem oraz mieczem niszczyli swe zagony,
Ja swe tymczasem wypełniam skarbony.
Do skarbon ich prowadzę — tak człeku mądry czyń!
Niemieckie srebro zgarniam do swoich włoskich skrzyń.
Więc, klechy, jedzcie kury, winko wam w gardła płyń,
A ty zaś pość, Niemiaszku, przezemnie ogłupiony!“


10. Wyznanie.

Jak rzadko Ciebie, Boże chwalebny, ja tu sławię,
A przecież pieśń i słowo ty dałeś mi łaskawie:
O biada! że tak grzeszyć nie jestem dziś w obawie.
Źle czynię i miłości nie mam do twoich dzieci —
Współchrześcian — ni do Ciebie, o wielki Ojcze mój!
Na siebie tylko zlewam swojej miłości zdrój:
Niech duch wasz, Boże Ojcze i Synu, mnie oświeci!
Jak mogę kochać tego, co tu mi czyni źle?.
Ten dla mnie zawsze milszy, co jest życzliwy mnie,
Me inne przebacz winy, wtem się nie zmienię, nie!


  1. Papież Inocenty III.
  2. Z powodu ogłoszenia przez Inocentego III. składki na krucyaty. Poeta podejrzewa, że pieniądze pójdą na inny użytek.