Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/258

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.
    —   244   —

    Zrywa się wewnątrz burza — żywioł rozhukany
    Wstrząśnioną nagłym szturmem wypycha powierzchnię;
    Pęka skorupa ziemska — a z strasznym wybuchem
    Otwierają się głębie przepaści bezdennych.

    Mówiąc o echu, kreśli wyobrażenia o niem wśród ludu krążące:

    Każdy głos, który zdala nie dosięga ucha,
    Rozchodzi się w powietrzu: trafi-li na opór,
    Na twarde ciało, wraca łudzącym odgłosem,
    Powtarzając te same wyrazy i zgłoski.
    Widziałem takie miejsce, gdzie sześć i siedm razy
    Wiernie jedna je skała oddawała drugiej;
    Wszystkie brzmiały na podziw głośno i wyraźnie.
    Zdumiony wieśniak mniema, że w takiem ustroniu
    Nimfy i kozionogie mieszkają Satyry;
    Słyszy Faunów rozmowy, śmiechy i igraszki,
    Przerywające nocy poważnej milczenie;
    Zdaje mu się, że uchem omamionem łowi
    Słodkie śpiewy i tony czarujących fletni,
    Po których samo czucie biegłe wodzi palce;
    To samo powtarza się w każdej okolicy,
    Gdzie z półzwierzęcą głową Pan[1] w wieńcu sosnowym
    Dmie śpiewnemi wargami w piszczałkę ze trzciny.
    By nigdzie gajom wiejskich nie zabrakło pieśni.

    (Karol Mecherzyński).
    W księdze VI wychwala poeta najprzód Ateny jako miasto, które wydało największego filozofa Epikura; potem objaśnia różne zjawiska meteorologiczne, wykłada teoryę magnetyzmu, mówi o chorobach i zarazach, kończąc swe dzieło opisem morowego powietrza w Atenach podczas wojny peloponeskiej:

    Doszedł niezdrowy upał do cekropskich[2] krańców,
    Ogałacając drogi i miasto z mieszkańców
    Z nim Pomór od egipskiej przychodzący strony,
    Przeminąwszy powietrza przestwór niezmierzony,
    Spadł na kraj Pandjona[3]. Odtąd całą zgrają
    Ludzie chorób i śmierci ofiarą się stają.
    Naprzód mieli z gorąca głowę ociężałą
    I oko ich zaćmione krwią zaczerwieniało.
    Od cierpienia wnętrznego pociło się gardło
    W szyi przejście dla głosu mnóstwo ran zaparło.
    Język, ten tłómacz duszy, stanął jak z kamienia
    I był szorstki w dotknięciu, trudny do ruszenia.
    Gdy przez piersi do serca doszedł już ból srogi,
    Wszystkie wówczas żywotne zamknęły się drogi,
    Z ust szło tchnienie tak przykre, tak odrażające,
    Jakie wydają zwłoki na polu gnijące.

    1. Bożek pól.
    2. Ateny założone były według podania przez Cekropsa.
    3. Podaniowy król ateński.