Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/256

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.
    —   242   —

    Wiecznie do góry wtacza, a on mu na głowę
    Ciągle i z wzrastającym ciężarem upada.
    Żywić w niesytem sercu gorące pragnienia
    Pomnażania dostatków, których nam tak dużo
    Z taką rozmaitością i z takim powabem
    Matka ziemia dostarcza w każdej roku porze,
    A nigdy w chciwej duszy nie uczuć sytości,
    To nam właśnie tłómaczyć zda się owę bajkę
    O Danajdach, ciągle z pilnością daremną
    Napełniających wodą ciekące naczynie.
    A też jędze piekielne, ów Cerber straszliwy
    (I choćby tak daleko nie sięgała zgroza)
    Są-to niespokojnego sumienia zgryzoty
    Ścigające przestępcę zasłużoną kaźnią.

    Wobec udręczeń, jakie ludziom sprawiają nienasycone żądze, wysławia poeta spokój ducha:

    Miło jest z brzegów patrzeć na trudy żeglarza,
    Po wzdętych morza falach miotanego burzą;
    Nie iżby cudze rozkosze sprawiały nam bóle,
    Lecz że się od nich wolni czujem szczęśliwymi.
    Miło niemniej spoglądać z bezpiecznej uchrony
    Na krwawe wojsk walczących zapasy i mordy;
    Ale milej nad wszystko, w mądrości świątyni,
    Objaśnionej prawdami wielkich myślicieli,
    Zabawiać się i umysł poić ich nauką,
    Z dumą szlachetną patrzeć na szaleństwa gniewu,
    Błądzącego w ciemnościach po życia bezdrożu,
    Jak o łaski, godności i władze zabiega,
    Marzy o berłach świata, dzień i noc rozmyśla,
    Jakby tylko największe zebrać złota stosy.
    O! ślepoto, o! ludzie nikczemnego serca!
    Jakże nędzne wleczecie w tylu walkach życie!
    Czemu żaden Natury nie słucha przestrogi:
    „Człowiecze! chroń twe ciało od przykrych boleści,
    Staraj się o spokojność i swobodę ducha,
    Oddalaj próżne troski, smutki i obawy;
    Bądź wesół! Czyż nie widzisz, jak mało potrzeba,
    Aby każde natury nasycić pragnienie,
    I czystych życia pociech łatwe zbierać plony!
    Świecą-ć innym ozdobne w pałacach posągi,
    Złotym i srebrnym kruszcem błyszczące naczynia:
    Ty za to na zielonej miękkich mchów pościeli,
    Pod jaworowym cieniem, nad brzegiem potoku,
    Co szemrząc lekkim do snu namawia szelestem,
    Spoczywasz bez wymysłu, bez zbytku, bez kosztu;
    Jeszcze ci przytem wiosna dla uciechy zmysłów
    Świeżym przystraja kwieciem wonnych łąk kobierce.