Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/255

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.
    —   241   —

    Przeznaczoną hymenu ozdobić się wieńcem
    I w wybranego męża zawisnąć objęciach;
    Ale smutną ofiarę srogości i mordu —
    O, zgrozo! własnej córki ojciec krew rozlewa —
    Za co? aby u bogów uprosić dla floty
    Wiatr pomyślny i powrót szczęśliwy do domu.

    Przemawia gorąco przeciwko obawie śmierci i zbija wyobrażenia o świecie podziemnym (Orkus):

    Wyobraź sobie, jakby Natura przed nami
    Stanęła i w te do nas przemówiła słowa:
    Cóż jest, czem się tak trapisz, człowiecze śmiertelny?
    Czego płaczesz i próżno na śmierć się użalasz?
    Nie zeszło-li twe dawne życie bez owocu,
    Spełniłeś-li aż do dna błogą pociech czarę?
    Czemu się, nasycony duchu, wahasz jeszcze
    I wzdrygasz, nie rad wrócić do twojej ojczyzny?
    Jeśli-ć, przeciwnie, życie upłynęło marnie,
    Jeśli ci jest goryczą; dlaczegoż niebaczny
    Starasz się je przedłużyć, a z niem twe cierpienia?
    O! posłuchaj mnie, zostaw dla innych to brzemię,
    Którego siły twoje dźwigać nie są zdolne:
    Tak chcą losy, tak każe konieczność niezbędna;
    Życie nikomu nie jest oddane na własność,
    Używamy go tylko do czasu — tysiące
    Przeszło już ludzi światem, nim my na świat przyszli,
    Powiedz, co nas obchodzą?...
    ...Trwożą cię podobno
    Jakieś po śmierci kaźnie, potwory i piekła:
    O! wierz mi, to co prawią o krainie Orku,
    O Acherontu wodach, to wszystko jest bajką,
    A raczej to się wszystko dzieje w naszem życiu.
    Tu w życiu dręczy ludzi próżna bojaźń bogów
    I bojaźń kar po śmierci — o! tam nie ma sępów
    Szarpiących Tytyosa nad Kocytu[1]) brzegiem.
    Nie, mój Memmi; tu właśnie, tu mieszka ten Tytjos,
    Ofiara dobrowolna ślepych żądz, któremu
    Sęp namiętności szarpie wątrobę i serce.
    Nie jeden Syzyf w naszych przesuwa się oczach:
    Widzim, jak się upędza, aby z rąk narodu
    Godła władzy pozyskać, rózgi i topory,
    Które mu ustawicznie kto inny wydziera,
    A on pole Marsowe porzuca z rozpaczą.
    O, przyjacielu, pragnąć wysokich godności
    Z trudem się ich dobijać, a zawsze bez skutku,
    To jest, wierz mi, ów kamień, który Syzyf z męką

    1. Rzeka w kraju podziemnym wedle wyobrażeń mitologicznych.