Strona:O literaturze rosyjskiej i naszym do niej stosunku, dziś i lat temu trzysta.djvu/033

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zaczadzonemu od idealizmu heglowskiego, patrjotyczność poezji Mickiewiczowej zasądzać — gdy otrzeźwiawszy należne hołdy poecie polskiemu chciał składać, tego mu cenzura już nie dozwoliła. Niejednej rzeczy absolutnie i tknąć się nie było można, np. owych oficerów rosyjskich (Potebnia), sympatyzujących z »miatieżnikami«. Więc i brak znajomości stosunków i ludzi, i sumienie samo, a choćby prosta ostrożność (stracił przecież Hercen cały wpływ na swe społeczeństwo dla swych sympatji polskich) zalecały szanującym się literatom rosyjskim wstrzemięźliwość absolutną co do rzeczy polskich.
Tak powstał dziwny, niebywały nigdzieindziej fakt: stanęły obok siebie, w granicach jednego »imperjum«, dwa społeczeństwa, dwie literatury — bez jakiejkolwiek, zdawałoby się, arcynaturalnej, koniecznej transfuzji krwi, nie znające się, wyłączające się, wrogie sobie. My mówili o »nich« tylko z nienawiścią, »oni« o nas milczeli — nb. na polu literackim, które przecież życia narodowego i socjalnego jeszcze bynajmniej nie wyczerpuje. Względy polityczne, przynajmniej u nas, decydowały o »wzajemności słowiańskiej«, t. j. o zupeł-