Strona:O Krasnoludkach i żelaznych górach (1929).djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 6 —

może, by oczyścić to przestworze od żelaznych gór pierścieni... chyba świat się ten już zmieni...
Szósty siedział, jak bez mowy, nie poruszył nawet głowy...
Więc król prosił by wrócili, coś mądrego obmyślili... Sześć dni daje im wolności, potem prosi jako gości, aby weszli w pałac jego, uradzili coś mądrego...
Więc odeszli zadumani, a czekali wciąż poddani, na odpowiedź króla swego, pana kraju żelaznego...
Gdy minęły już dni owe, pochylili nizko głowę, siwą brodą pokiwali i z foteli cicho wstali...
Szósty cicho wyszedł z sali, ci brodami wciąż kiwali i sposobu nie widzieli skądby radę na to wzięli...
Więc się król ogromnie zgniewał, że mądrości się spodziewał, a tymczasem nic nie wiedzą, na fotelach cicho siedzą