Strona:O Krasnoludkach i żelaznych górach (1929).djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 5 —

Wiedział jednak, że nic z tego, z tego kraju żelaznego, już nie wyrwie jego ludu, chyba czekać trzeba cudu...
Ale wysłał tak na próbę, by ratować swoją zgubę, swoje państwo i kraj cały, poczet służby już niemały, by najmędrszych sprowadzono i cośkolwiek uradzono...
W sześć dni słudzy powrócili, sześciu mędrców sprowadzili...
Król z pałacu patrzał zdala, czy nie sunie mędrców fala... gdy zobaczył biegł do sali, by uczeni się zebrali...
Kiedy przyszli, siadł na tronie i w uczonych mędrców gronie, opowiadał o swym losie i o ludu swego głosie, jakto odejść zamierzają, jego króla porzucają...
Więc czy znajdzie się dziś rada?.. Czeka — nikt nie odpowiada...
Pięciu z mędrców zaprzeczyli, aby ludzie to zrobili, czego zdziałać nikt nie