Strona:O życiu, dziełach i zasługach Ks. Piotra Skargi.djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


celą, i o ile mógł, chronił się do niej i w niej z radością przebywał, a do zamku dojeżdżał.
W tej ulubionej celi swojej mógł spokojnie pracować i praca była dla niego najmilszą zabawą.
Żył skromnie, na małem poprzestawał, a co miał, rozdawał biednym. Wyszukiwał nędzarzy, pocieszał ich, z nędzy dźwigał. Chorych odwiedzał, lekarzy im sprowadzał, biednym lekarstwa kupował Do szpitalu codziennie prawie zaglądał, cierpienia koił, a zawsze pogodny, łagodny, przyjacielski, serdeczny.
Nie zapominał o więźniach, choćby najcięższych zbrodniarzach. Pobudzał ich do skruchy, a skruszonych pocieszał. Skazanym na karę śmierci na miejsce stracenia towarzyszył, i w ostatniej chwili życia niósł im pociechę, i modlił się za nich i z nimi.
Wierny wyznawca Chrystusa Pana, naśladował w pokorze i przebaczanie uraz, zniewag, krzywd, obelg rozlicznych, których doznawał od zaślepionych wrogów Kościoła katolickiego.
Raz się zdarzyło, że dworzanin księcia Radziwiłła, nazwiskiem Ślepowroński, religii kalwińskiej, słyszał, jak Skarga z ambony karcił hulanki, wyuzdanie obyczajów i różne wybryki, jakich się różni dworzanie wielkich panów dopuszczali. Ten Ślepowroński sam był hulaką i w opilstwo się często zapuszczał, więc go złość ogarnęła na Skargę, że tak surowo przeciw hulactwu przemawia. Zło-