Strona:Noc letnia.djvu/043

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nie żałujcie więc szarej ziemi gdy przyjdzie w boju umierać — Lecz kto broń złoży, temu niechaj nazawsze twarz Boga czarną będzie z tamtéj strony grobu!«

«Nie rozsypujcie się po równinie by gonić za plonem — Aniół stróż wasz, mieszka w tych górach — Dopiero późniéj przyjdzie pora łupów! Słuchajcie owych siedmiu którzy mnie wodzem postawili nad waszemi młodzieńcy — Znękane siwym trudem ich prawice, ale rozum w nich króluje nad ciała gruzami — kiedy was zwołają, zbierzcie się co do jednego — kogo wam obiorą hetmanem, za tym idźcie w nieustraszoném milczeniu — i zwyciężajcie jakoście zwyciężali ze mną — mnie inna dola porywa — Jutro moje już nie na téj ziemi — Bracia ja żegnam was na wieki!»

Noc letnia ornament1.jpg