Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Ani rżeniem nie zbudzi go Siwy,
Bo wódz wielki już leży nieżywy.

A twarz jego szlachetna, uczciwa,
Jeszcze jakimś postrachem przeszywa,
Jeszcze z śmiercią nawet walczy samą
I szeroką odzywa się szramą:
»Jam nie z soli, ani z roli,
Ale z tego, co mnie boli«.

Antoni Czajkowski.


ZA WINY OJCÓW.


Kazimierz Korsak.


Rozpłakany i smutny dzień jesienny świat cały okrył mgłą, deszczem, płatami szarych, posępnych chmur, kałużami śliskiego błota, przeniknął wilgocią i chłodem.
Błotnista droga wiejska ciągnie się ponuro pomiędzy szeregami chat, zapadłych w ziemię, bez okien i kominów, ciemnych, nędznych, przesiąkłych wilgocią i dymem. W nich ludzie ze zwierzętami pospołu szukają schronienia przed zimnem.
Coś widocznie stało się we wsi, bo pomimo deszczu i mroku, gromadki ludzi ciągną, wszystkie w jedną stronę, ku najlichszej lepiance już za wioską, gdzie skupiają się w sieni i cisną pod ścianą, nie mogąc wszyscy pomieścić się w dymnej komorze.
Tam w kącie na tapczanie, wpółzgniłą słoma potrząśniętym, spoczywa człowiek, ciężką złożony