Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Prosi Boga w pokorze i skrusze,
By do raju przyjął starca duszę;
A lud słowa powtarza kapłana:
»Sługę Twego zbaw, Panie, Stefana«.

Zarżał stępak u żłobu powolny,
Wzniósł na łożu głowę hetman polny,
Bielmem zaszłe otworzył źrenice
I popatrzył na smutną gromnicę...
Witał księdza, jak ze snu powstały,
I znów słuchał, jak rży jego Biały.

»Wprowadźcie go!« — skinął na husarzy.
I wnet Biały po izbie się waży,
Na pierś starca kładzie łeb swój suchy,
(A obadwaj biali, jak dwa duchy).
Śmiał się hetman, jak dziecko szczęśliwy,
Tuląc ręce między śniegi grzywy.
»O mój Biały!« A Biały spokojnie
Zda się z panem rozprawiać o wojnie;
Raz po razie miękką grzywą ruszy.
A starcowi coraz tęskniej w duszy.

Wzniósł buławę, spojrzał wkoło groźno
I rzekł: »Królu, dałeś ją za późno!«
Potem opadł na łoże bez siły.

Znowu rzesze pacierze mówiły,
Znowu stępak u żłobu powolny,
A w świetlicy leży hetman polny.
Pan Kijowski nie daje rozkazów,
Twardych z ust swych nie ciska wyrazów,