Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


im było nowemu panu spojrzeć w oczy, i niebezpiecznie: kraj zdobyty orężem — słuchać musi.
Wszedł Karol Gustaw z pychą na wawelski zamek, nowe dziedzictwo swoje. Chce zwiedzić groby królów — poznać poprzedników.
Oprowadzać go musiał Szymon Starowolski, kanonik, zacny Polak, pisarz i poeta, który w utworach swoich na wzór Skargi opłakiwał nieszczęścia kraju. Na niego przypadł ciężki obowiązek.
Wiedzie zdobywcę w posępnem milczeniu, wskazuje mu nagrobki, wymienia imiona, czasem krótko odpowie na pytanie.
— To Łokietek — objaśnia, gdy stanęli przy grobowcu dzielnego Piasta, i dodaje z dumą po chwili namysłu: — Trzy razy wygnany z kraju, trzy razy na tron powrócił, od obcego pana naród swój uwolnił, w koronie umarł.
— Wasz Jan Kazimierz raz wypędzony, nie powróci — zaśmiał się Szwed szyderczo.
Deus mirabilis, fortuna mutabilis — odpowiedział mu odważnie Starowolski.
Było to pierwsze złowrogie dla Szweda proroctwo.


Na Jasnej Górze.


Gwiazda zbawienia dla Polski błysnęła na Jasnej Górze.
Już kraj zalały szwedzkie i moskiewskie fale, pokryły jednem morzem klęski i niedoli. Stracone wszystko, nikt nie ma nadziei. Król opuszczony