Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/71

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Na domiar złego zdrajca Radziejowski, oburzony na króla, iż śmiał sądzić go za samowolę, uciekł do Szwecji i, aby się zemścić na Janie Kazimierzu, podmówił szwedzkiego króla Karola Gustawa do najechania Rzeczypospolitej.
Opowiadał, że kraj czeka wyzwolenia z pod rządów niedołężnego monarchy, że nikt Szwedom w Polsce nie stawi oporu.
I spadła od północy nowa nawałnica na kraj nieprzygotowany do obrony, już wyczerpany wojną z Kozakami, zakłócony niezgodą, zatruty zdradą własnych synów.
Można było mniemać, iż spełniły się proroctwa Skargi: w pętach i poniżeniu opłakiwać będą Polacy winy swoje.
Nadziei znikąd: książę pruski, hołdownik Polski, zdradził pierwszy, łącząc się ze Szwedami za obiecane korzyści. A potem Opaliński poddał Wielkopolskę, Polak, senator, wysoki urzędnik. Janusz Radziwiłł, hetman wielki litewski — Litwę. Rzeczywiście nikt się nie bronił. Warszawa stawiła opór, ale słaby, i została zdobyta. Król uciekł. Potop szwedzki zalał kraj cały, podpłynął aż pod Kraków.
Tutaj Stefan Czarniecki mężnie stawił mu czoło, lecz utrzymać się nie mógł: trzeba było opuścić ostatnią stolicę.
Zajął ją Szwed zwycięzca, dumny i tryumfujący pan całej Polski, którą zdobył tak małym kosztem, że pogardę czuł tylko dla narodu, przekładającego zdradę i jarzmo niewoli nad poświęcenie życia w obronie ojczyzny.
Dygnitarze krakowscy opuścili miasto: wstyd