Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


pierwsze miejsce i utracone za Zygmunta III znaczenie.
Więc na sejmie król wnosi projekt wojny. Wszystkiego, co myśli, powiedzieć nie może, lecz to, co mówi, powinno przekonać. Przedstawia niebezpieczeństwo tureckie, przypomina Cecorę, Chocim, czyta listy papieża i cesarza, korzystne obietnice państw pomniejszych, radzi korzystać z chwili i rozpocząć walkę, która minąć nas nie może, a lepiej iść na wroga, niż czekać go w domu.
Nie przekonał nikogo i nie wzruszył. Po co nam wojna, kiedy możemy mieć pokój? Turek dawno już grozi i nic nam nie zrobił; — przyjdzie — to czas będzie się bronić.
Przy tem stanęli zgodnie. Wojny nie chcą.
Nie pomogły przekładania, ani prośby. Zaślepieni prywatą, t. j. własną tylko wygodą, nie chcieli rozumieć żadnych innych przyczyn, nie widzieli zbliżającego się nieszczęścia.
Sejm rozjechał się z niczem.
Lecz i król ustąpić nie chciał: czuł za sobą słuszność, widział konieczność tego kroku. Czyż podobna, żeby nie dali się przekonać? Do następnego sejmu ma dwa lata, przez ten czas można przecież zrobić wiele: wytłumaczyć, zachęcić, skłonić. Da sam przykład ofiarności: posag żony, Marji Ludwiki, za jej zgodą poświęci na koszty wojenne. Uzyska też stanowcze zapewnienia co do pomocy mocarstw zagranicznych.
Dwa lata upłynęły.
Sejm zebrał się znowu, przygotowany do walki z monarchą, oburzony na jego samowolę. Żądał