Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


sce. Król przy wszelkich układach zobowiązywał się wstrzymać Kozaków od rozboju, lecz nie było to w jego mocy. Rozkaż wiatrowi, aby szaleć przestał.
Batory pierwszy bystrem swem okiem ocenił, czem być może kozaczyzna: dzielną pomocą lub niebezpieczeństwem, z którem zawczasu obliczyć się trzeba.
Niebezpieczeństwem — jeżeli zostanie rozszalałym, nieokiełzanym żywiołem, który wybucha jak lawa z wulkanu, i w każdą stronę zwrócić może straszne, ogniste fale. Niebezpieczeństwo zresztą — jako wieczny powód do najazdów tureckich.
A pomoc dzielna — jeśli ująć w karby, uporządkować te zuchwałe tłumy, objąć nad niemi władzę, dać kierunek i z nieświadomej swych celów potęgi uczynić niewzruszoną straż granic od wschodu, armje nieustraszoną, karną i gotową na skinienie swej Matki, Rzeczypospolitej. Ustałyby wtedy tatarskie najazdy i Turcja przestałaby być groźną.
A przytem w każdej wojnie, jakaż pomoc z lekkiej i śmiałej jazdy, której brakowało Polsce, bo ciężko uzbrojone hufce niezawsze działać mogły.
Dlatego to Batory otoczył opieką Kozaków i utworzył z nich pierwszy hufiec regularnego wojska, zapewniając im przywileje, pozwalając obierać sobie atamana, dając nawet warowny zamek, w którym się bronić mogli.
Lecz Zygmunt III popsuł mądre dzieło.