Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


domy: — do Siczy! do Siczy! tam rycerska zabawa i życie junacze, bohaterskie wyprawy i swoboda.
Na stepie zostawali niewolni poddani, sprowadzeni i osadzeni tu przez właścicieli wielkich obszarów ziemi, nadanych przez króla możnym panom i ludziom zasłużonym.
Ci z zazdrością patrzyli na wolnych współbraci, ciągnących gromadami ku Dnieprowi, zbrojno, junacko, śpiewnie.
Napływają do Siczy zuchy coraz liczniej, upoili się słońcem, powietrzem, swobodą i wódki nie zabraknie na przedmieściu u przedsiębiorczych synów Izraela — beczkami stoi, pij, ile zapragniesz.
Wre młoda krew mołojców: trudów im trzeba, walki, niebezpieczeństw — hej, wyprawa na Turka-poganina!
Mknie długi szereg czajek cicho po srebrny Dnieprze, na Limanie się czai, nocą wypływa na morze, posuwa się tak cicho, jak światło księżyca, wiosło nie pluśnie, nie słychać oddechu.
Carogród zasnął. Pogasły ostatnie światełka w oknach pałaców i domów — noc jasna, ciepła, piękna.
Nagle krzyk piekielny rozdziera powietrze, pożar wybucha naraz w kilku miejscach, dym, iskry, groźne okrzyki wojenne, grzmot strzałów, huk toporów, jęki, zgiełk, zamieszanie. Płonie przedmieście — w ogniu jak złe duchy uwijają się Zaporożcy, rabują i mordują, a nim błyśnie zorza, oni już stąd daleko, ślad tylko pozostał: trupy, pogorzeliska.
Za te śmiałe napady mściła się Turcja na Pol-