Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


tek, a nadto dobre słowa i dobra rada Skargi pokrzepiły go na duchu i dały możność dalszej pracy.
Innym razem, gdy gromił surowemi słowy występki młodzieży, jakiś śmiałek niedowarzony, który musiał bardzo poczuwać się do winy, wziął to wszystko za osobistą zniewagę, i gdy Skarga wyszedł z kościoła, publicznie go uderzył.
Rzucono się natychmiast na zuchwalca, oburzenie było tak wielkie, iż domagali się wszyscy najsurowszej kary.
Lecz przed sądem zjawił się Skarga i prosił o uwolnienie młodzieńca, ponieważ on mu zupełnie przebaczył.
Nie śmiano mu odmówić, a wzruszony winowajca uznał swą winę i przyrzekł poprawę.
Chcąc uwolnić biedaków od lichwiarzy i ułatwić im drobne pożyczki pieniężne, założył bank ubogich w Krakowie i Wilnie.
Pracował do ostatniej chwili. Niezdolny już przemawiać z kazalnicy, pełnił drobne usługi przy kościele: szył odzież dla zakonników, lał świece woskowe.
Pochowano go w kościele św. Piotra w Krakowie.


W Siczy.


»Szumi woda porohami,
Od porohów sokół leci,
Wicher wyje mogiłami,
Wilk oczyma nocą świeci,