Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Czcimy dziś pamięć Skargi za te wielkie i mądre słowa, za gorącą miłość ojczyzny, za życie nieskazitelne, bez myśli o sobie.
Był kaznodzieją Zygmunta III i przemawiał na sejmach, po zwycięstwach i klęskach, podczas wielkich uroczystości narodowych.
Słuchano go w milczeniu, z głębokiem wzruszeniem — strwożone serca mocniej biją poczuciem winy, żal i skrucha przenika je do głębi, ale — słowa przebrzmiały i ucichły, a tłum za progiem świątyni — zapomniał...

Kilka drobnych zdarzeń z życia świętego męża maluje znowu jego miłosierdzie i pracę dla dobra bliźnich.
Mimo znacznych dochodów zawsze był ubogi, gdyż potrzebujących było więcej, niż wystarczały jego środki. Ludzie znali go dobrze i śpieszyli zewsząd po pomoc, dobrą radę. I nikt nie odszedł nigdy z żalem w sercu, smutny i niepocieszony.
Raz w podróży, przejeżdżając przez miasteczko, zauważył na ulicy zbiegowisko i dowiedział się, że sprzedają rzeczy ubogiego rzemieślnika, który długu zapłacić nie mógł.
— Ileż ten dług wynosi? — spytał Skarga.
Wymieniono mu sumę, jakieś kilkadziesiąt talarów, które szczęśliwym trafem miał przy sobie.
Kazał więc zsiąść woźnicy i za te pieniądze kupić pierwszy sprzęt, jaki będą sprzedawali.
Tak się stało i zanim biedak zrozumiał tę szczęśliwa zmianę, odzyskał znowu cały swój doby-