Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 10 - Rey -Kochanowski.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Każdego ukłon trafić, wyrazić postawę,
Obyczaje panieńskie umieć i zabawę;
Roztropne, obyczajne, ludzkie, nie rzewniwe,
Dobrowolne, układne, skromne i wstydliwe;
Nigdy ona poranu karmie nie wspomniała,
Aż pierwej Bogu swoje modlitwy oddała;
Nie poszła spać, aż pierwej matkę pozdrowiła
I zdrowie swych rodziców Bogu poruczyła.
Zawżdy przeciwko ojcu wszytki przebyć progi,
Zawżdy się uradować i przywitać z drogi,
Każdej roboty pomódz, do każdej posługi
Uprzedzić było wszytki rodziców swych sługi.
A to tak w małym wieku sobie poczynała,
Ze więcej nad trzydzieści miesięcy nie miała.[1]


Ze słów tych łatwo sobie wyobrazić złotowłosą dzieweczkę, o promiennem spojrzeniu uśmiechniętych oczu, żywą, wesołą, śpiewającą, skoczną, napełniającą dom cały szczebiotem i srebrnym śmiechem dziecka. Taki pogodny promyczek słoneczny, co rozjaśniał wszystkie dusze złotym blaskiem, a w sercach budził miłość i nadzieję.
Nic dziwnego, że koło tej ślicznej postaci osnuły się podania, które opowiemy.
Właśnie w tym czasie odwiedzić miał Kochanowskiego hetman Zamoyski, mąż wielce uczony, który wysoko cenił wieszcza z Czarnolasu i był mu przyjacielem.

Na przyjęcie takiego dostojnika wielkie przygotowania czyniono w skromnym dworku: trzeba mu było przygotować pokój, w całym domu robiono niezwykłe porządki, z wielkich kufrów wyjmowano

  1. Przypis własny Wikiźródeł Fragment „Trenu XII“.