Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 10 - Rey -Kochanowski.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


piękne odświętne szaty dla dziewczynek, i pani domu również pomyśleć musiała o stroju, o wykwintniejszych potrawach dla gościa, słowem ruch był niezwykły, a mała Urszulka, pomagając każdemu, nasłuchała się niemało, jaki to wielki pan wstąpi w ich progi, jaki sławny, mądry, bogaty, a jednak mniej szczęśliwy, niż oni w swym dworku, bo nie ma syna, którego tak pragnie.
Nadszedł nakoniec dzień oczekiwany, — dziewczęta poubierały się w świeże sukienki, i Urszulce zapleciono złote włoski, jasną sukienkę przepasano wstążką, i poszła z siostrą po kwiatki na łąkę.
Idąc, jak zwykle, śmiała się i szczebiotała; zebrała pęk ogromny polnych kwiatów i rozpromieniona wracała ze swoją zdobyczą.
Wtem pod lipą ujrzała ojca. Natychmiast ścisnęła mocniej obu rączkami kwiaty i pobiegła ku niemu, jak ptaszyna.
— Cóż to za kwiaty? — pyta Kochanowski, biorąc ją na kolana i patrząc z uśmiechem na najdroższą swoją pieszczotkę, — poco tyle narwałaś?

— Przyjedzie tu rycerz
Ojcu matce drogi,
A ja te kwiateczki
Rzucę mu pod nogi!


zaszczebiotała wesoło Urszulka.
— Któż cię takiego wierszyka nauczył? — pytał szczęśliwy ojciec.
Rozśmiała się Urszulka.
— Nikt mię nie nauczył, sama umiem.