Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 10 - Rey -Kochanowski.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ale spełnić je może tylko wtedy, jeśli go nie obciążą inne obowiązki, — więc podjąć się ich nie chciał.
Kraj potężny i oświecony potrzebuje jeszcze piękna, poezji i sztuki, a któż mu to dać może?
Kochanowski wiedział, że ma wielki talent, że jego dzieła czeka sława nieśmiertelna, więc te skarby ojczyźnie składał w darze, — w tem nikt go zastąpić nie mógł.
Ludziom, którzy cenili go bardzo, dziwnem się wydawało, że mąż tak uczony nie piastuje żadnej godności, nie pełni żadnego urzędu. Zamoyski w imieniu króla ofiarował mu kasztelanję, — lecz poeta nie przyjął.
Nie chcę do mego ubogiego domu wpuścić pysznego kasztelana, — odparł — roztrwoniłby to wszystko, co zebrałem pracą.
Znaczyło to, iż będąc kasztelanem, musiałby prowadzić życie wystawniejsze, otoczyć się licznym dworem, a na to nie wystarczały dochody z Czarnolasu. — Dochód na te wydatki mógłby od króla otrzymać, lecz czasu straconego niktby mu nie wynagrodził.
Ten pan — zdaniem mojem — kto przestał na swojem, — powtarzał często. Mam dostatek, więcej nie pragnę niczego.

Inszy niechaj pałace marmorowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja, Panie! niechaj mieszkam w tem gnieździe ojczystem,
A Ty mię zdrowiem opatrz i sumieniem czystem,