Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 04 - Leszek Biały - Bolesław Wstydliwy.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w rzece, jak drzewo w lesie, które bez przeszkody każdy brać może na swoją potrzebę.
Jakby cudem rośnie osada. Wszyscy pracują zgodnie i w porządku, wybrano kilku starszych, którzy kierują robotą, każdy słucha ich bez oporu. Wycięto potrzebną ilość drzewa w lesie, obrabiają kłody i belki, rzną deski; inni szukają gliny, czasem wyrabiają cegły; inni uprawiają niewielką część gruntu, aby osada pierwszy rok przeżyła. Kobiety i dzieci pomagają w pracy: pasą bydło, gotują strawę, sporządzają odzież, gromadzą zapasy żywności, łowią ryby, suszą i wędzą mięso upolowanej zwierzyny, wyrabiają sery, zbierają grzyby i jagody.
Zanim nadeszła zima, już chaty pod strzechą, może nie wszystkie, ale taka ilość, że wszyscy się pomieszczą. Na początek trochę ciasno, potem będzie lepiej.
Rozmawiają o tem wesoło przy sutym ogniu na kominie. Dobrze im, mają wszystko: żywność, i schronienie, pracę i swobodę, nadzieję przyszłości.
Zajęcia i w zimie nie brak, każda izba to warsztat, — czego tu nie wyrabiają! sprzęty domowe z drzewa, kosze, obuwie, odzież, gromadzą skóry z zabitego zwierza, cenne futra, kobiety tkają płótna i wełniaki, inni sporządzają narzędzia do pracy, a wszyscy układają plany na rok przyszły i jak to potem będzie.
Z wiosną przybędą ich bracia i krewni, przywiozą rzeczy, których tutaj niema, zabiorą przygotowane materjały.
Osadnicy oczekują tych odwiedzin z upragnieniem, chcą się pochwalić tem, co już zrobili,