Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 04 - Leszek Biały - Bolesław Wstydliwy.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Nic nie szkodzi: będzie dla nas więcej miejsca.
I zaczynają śpiewać, pokrzykując ochoczo, głośno. — Nie widzieli oni Tatarów, nie stracili wesołości i odwagi.
Od czasu do czasu w polu stoi wielki słup wkopany, a w nim poprzeczne kołki: 10, 15, 20. - To znaczy, że ta ziemia przeznaczona jest dla osadników, a ile kołków w słupie, tyle lat wolni będą od podatku.
Rozglądają się, wybierają: tu ziemia niedość urodzajna, tutaj smutno. — Znaleźli wreszcie miejsce, które podobało się wszystkim; grunt żyzny, wstęga rzeki, las w pobliżu i wzgórza jakieś od północy, — zacisznie będzie, dogodnie dla wszystkich, nie szukajmy już dalej.
Radość wielka. Wszyscy wysiadają z wozów, ustawiają je porządnie czworobokiem, że stanowią jakby zagrodę, rozpalają ogniska. Kobiety warzą strawę, dzieci pobiegły na łąkę: tyle kwiatów! Cieszą się, że tu zostaną. Dla bezpieczeństwa rozstawiono straże, bydło puszczono na paszę, psy czuwają.
A nazajutrz gromadą do roboty.
Rozmierzono duży czworobok: to rynek przyszłej osady: tu stanie ratusz czyli miejsce zebrań urzędników, obok kościół, a przy nim szkoła.
Dokoła rynku domy, każdy otoczony niezbędnemi zabudowaniami, ogródkiem, a za każdym domem równy kawał pola, należący do właściciela tego domu. Każdemu będzie blizko do pracy, wygodnie, — łąki, pastwiska wspólne, jak ta woda