Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 04 - Leszek Biały - Bolesław Wstydliwy.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zawsze życia osiadłego i gardząc mieszkańcami stałych siedzib. Ich chanowie odgrażali się niejednokrotnie, że ogniem i mieczem wytępią doszczętnie zgnuśniałych pracowników roli i cały świat zamienią w jedno wielkie koczowisko.
Czy po to do Europy przybyli, niewiadomo, trudno zbadać ich historję tak odległą, lecz przybyli z ogniem i mieczom, niszcząc i pustosząc wszystko, uprowadzając tylko zdrowych, młodych niewolników, którzy im przydatni być mogli.
Kiedy hordy tatarskie przekroczyły polską granicę, nieopisany popłoch powstał w całym kraju, — modlono się gorąco po kościołach, śpiewano pobożne pieśni, odprawiano procesje, umartwiano ciało, wzywając opieki Boskiej. Coraz częściej zaczęli zjawiać się zbiegowie, którzy uszli przed najezdnikiem, widzieli go niekiedy własnemi oczyma, albo nosili ślady jego okrucieństwa.
Rycerstwo gromadziło się pospiesznie, by przybyszom zastąpić drogę; — pełni nadziei, ufni w swoje siły i potężną opiekę Boga, jeszcze nie lękali się niczego.
Nastąpiło pierwsze spotkanie — i rozeszła się wieść straszliwa, że z obrońców ojczyzny nie zostało śladu, wszyscy legli na polu walki. Wkrótce spalono Sandomierz i Kraków, król z królową uciekli za węgierskie góry, a Tatarzy szli naprzód, coraz dalej.
Wkroczyli w granice Śląska.
W tej staropolskiej dzielnicy panował książę Henryk Pobożny, z najstarszej linji Piastów, syn Henryka Brodatego i powszechnie czczonej, za życia świętą uznanej Jadwigi.