Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ne; a błogością swoją tak ducha zachwyca, że czyni zeń twórcę, nadawcę wartości, miłującego i wszechrzeczy dobroczyńcę.
Gdy przepelne serce wasze wzburzy się rozlewnie, jako strumień, który jest błogosławieństwem i trwogą dla nadbrzeżnych: oto jest zaczątek cnoty waszej.
Gdyście ponad pochwałę się wznieśli i przygany, i gdy wola wasza rzeczom wszystkim rozkazywać zapragnęła, jako wola miłującego: oto jest zaczątek cnoty waszej.
Gdyście wzgardzili wszystkiem, co przyjemne, gdy wam obmierzło miękkie łoże, gdy od wszelkich omiękłości nigdy wam dosyć daleko łoża waszego nie ścielą: oto jest zaczątek cnoty waszej.
Gdyście jednej woli powolni i gdy ta odwrótnica niedoli wszelkiej jest wam doli musem niechybnym: oto jest zaczątek cnoty waszej.
Zaprawdę, nowem złem i dobrem nowem jest taka cnota! Zaprawdę, jest ona jako nowe głębokie poszumy, nowego źródliska podziemny głos!
Potęga to jest; myśl to władna, a wokół niej dusza mądra: złote to słońce, a na niem wkrąg poznania wąż.

2

Tu zamilkł Zaratustra i spojrzał z miłością na uczni swoich. Niebawem podjął w te słowa: — a przemienił się głos jego.
Pozostańcie wierni ziemi, bracia moi, wierni potęgą swej cnoty! Wasza miłość darząca i wasze poznanie niechaj służą ziemskiej treści! Tak proszę i zaklinam was.
Nie dozwalajcież jej odlatywać od ziemi i skrzydłami łopotać o ściany wieczności! Och, bywało zawsze tyle cnót w locie zbłąkanych!
Wiedźcież zbłąkaną cnotę na ziemię, jak ja to czynię,